Daj cynk

Skocz do zawartości

Reklama płatna

Woda


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
51 odpowiedzi w tym temacie

#21 _majster_  | Napisano 23 luty 2009 - 20:48

_majster_
  • Użytkownik
  • Postów: 255
  • Dołączył: 01-kwiecień 07
  • Miasto: Olkusz
do wody ze strumienia polecam w pakiecie zabrać stoperan :)

#22 AWR_Ronin  | Napisano 23 luty 2009 - 22:13

AWR_Ronin
  • Weteran
  • Postów: 1807
  • Dołączył: 01-marzec 03
  • Miasto: Świebodzin
W górach (głównie Bieszczady i głównie parki) woda jest na tyle czysta, że można ją pić ze strumieni bez przegotowywania. Mi w każdym razie nic się nie dzieje.

Ronin

#23 szpargal  | Napisano 24 luty 2009 - 08:47

szpargal
  • Użytkownik
  • Postów: 366
  • Dołączył: 12-sierpień 06
  • Miasto: Warszawa
A najlepiej jest w zimie, jeśli śniegu pod dostatkiem. Nie trzeba strumieni szukać ;-)

#24 AWR_Ronin  | Napisano 24 luty 2009 - 11:46

AWR_Ronin
  • Weteran
  • Postów: 1807
  • Dołączył: 01-marzec 03
  • Miasto: Świebodzin

Cytat

Tak, tylko mała uwaga - śnieg/lód należy stopić! Jedzenie czy lizanie śniegu powoduje błyskawiczne wychłodzenie organizmu, nie zdążysz się odwodnić, zanim zamarzniesz.

I jeszcze jedna kwestia - lepiej topić lód niż śnieg. Wymaga to podobnej ilości energii a z lodu jest znacznie więcej wody.

Ronin

p.s.

Wydzieliłem, bo temat rzeczywisty przerósł tytułowy ;).

#25 szpargal  | Napisano 25 luty 2009 - 10:16

szpargal
  • Użytkownik
  • Postów: 366
  • Dołączył: 12-sierpień 06
  • Miasto: Warszawa
Jak nie ma lodu w okolicy to nalewam troszkę wody do kubka i ubijam w tym śnieg. Szybciej się topi.

#26 Rann  | Napisano 25 luty 2009 - 17:53

Rann
  • Użytkownik
  • Postów: 97
  • Dołączył: 06-styczeń 09
  • Miasto: Wrocław
Tylko przy pozyskiwaniu wody ze śniegu/lodu nad ogniem, powinniśmy jednorazowo topić małe ilości (wrzucić garść śniegu, podtopić, dorzucić śniegu, podtopić, dorzucić... itd.) bo inaczej można całkiem łatwo pozbawić się dobrej menażki... przepala się, po prostu.

#27 cziman  | Napisano 25 luty 2009 - 18:10

cziman
  • Użytkownik
  • Postów: 281
  • Dołączył: 01-luty 07
  • Miasto: Gdańsk / Olsztyn

Cytat

Cytat

Od biedy wody nie trzeba gotować - wystarczy wystawić ją na słońce. Efekt będzie duuużo wolniejszy, ale też się uda.
Jeśli nie jesteś w okolicach okołorównikowych to raczej nie ma szans na uzyskanie sensownej ilości wody w ten sposób.

Chyba że chodzi o promieniowanie UV które w słoneczny dzień w parę godzin pozabija potencjalnie szkodliwe bakterie i o ile się nie mylę również pierwotniaki - co też jest sposobem na uzyskanie bakteriologicznie czystej wody. Głębokość promieniu UV to około 10cm więc wystarczy nalać do przeźroczystej plastikowej butelki, zakręcić i zostawić.

#28 Rann  | Napisano 25 luty 2009 - 18:32

Rann
  • Użytkownik
  • Postów: 97
  • Dołączył: 06-styczeń 09
  • Miasto: Wrocław

Wyświetl postUżytkownik cziman dnia 25/2/2009, 18:10 napisał

Chyba że chodzi o promieniowanie UV które w słoneczny dzień w parę godzin pozabija potencjalnie szkodliwe bakterie i o ile się nie mylę również pierwotniaki - co też jest sposobem na uzyskanie bakteriologicznie czystej wody. Głębokość promieniu UV to około 10cm więc wystarczy nalać do przeźroczystej plastikowej butelki, zakręcić i zostawić.

Skąd takie informacje? Bo czysto logicznego punktu widzenia w takiej sytuacji woda w płytkim strumyku również powinna być sterylnie czysta. Natężenie promieni UV w dolnych partiach atmosfery jest już chyba zbyt niskie, by cokolwiek zaszkodzić drobnoustrojom. Aczkolwiek biologię miałem w ogólniaku jeszcze, więc mogę się mylić. No więc: jakieś źródła?

#29 cziman  | Napisano 25 luty 2009 - 20:15

cziman
  • Użytkownik
  • Postów: 281
  • Dołączył: 01-luty 07
  • Miasto: Gdańsk / Olsztyn
Proszę

I faktycznie, woda w płytkim, płynącym, dobrze dotlenionym strumyku powinna być wolna od szkodliwych bakterii.

#30 szpargal  | Napisano 26 luty 2009 - 00:01

szpargal
  • Użytkownik
  • Postów: 366
  • Dołączył: 12-sierpień 06
  • Miasto: Warszawa

Wyświetl postUżytkownik Rann dnia 25/2/2009, 17:53 napisał

Tylko przy pozyskiwaniu wody ze śniegu/lodu nad ogniem, powinniśmy jednorazowo topić małe ilości (wrzucić garść śniegu, podtopić, dorzucić śniegu, podtopić, dorzucić... itd.) bo inaczej można całkiem łatwo pozbawić się dobrej menażki... przepala się, po prostu.

Przepaliłeś naczynie pełne śniegu?! Spawarką to grzałeś czy co?
Jak nie zobaczę, to nie uwierzę, fizyka na to nie pozwala.

#31 Foka  | Napisano 26 luty 2009 - 11:13

Foka
  • Zasłużony
  • Postów: 7978
  • Dołączył: 23-maj 02
  • Miasto: Gdańsk
Dokładnie... Skoro wodę można zagotować w plastikowej butelce to nie widzę sposobu na spalenie metalowej pełnej śniegu :)

#32 Rann  | Napisano 26 luty 2009 - 11:57

Rann
  • Użytkownik
  • Postów: 97
  • Dołączył: 06-styczeń 09
  • Miasto: Wrocław

Wyświetl postUżytkownik szpargal dnia 26/2/2009, 00:01 napisał

Przepaliłeś naczynie pełne śniegu?! Spawarką to grzałeś czy co?
Jak nie zobaczę, to nie uwierzę, fizyka na to nie pozwala.

Może po prostu ja jestem zdolny? :P A tak serio - sam nie wierzyłem, jak gdzieś wyczytałem. Ale potem sprawdziłem, intencjonalnie. No i się udało. A że byłem wtedy jeszcze w LO, to z pokorą poszedłem do nauczycielki fizyki, by objaśniła mi to zadziwiające zjawisko  :-F

Pokrótce: chodzi o to, że jak władujemy dużo zbitego śniegu do pojemnika, to efekt mamy taki, że dołem powstaje woda (która się gotuje) potem mamy cienką warstwę lodu (pod wpływem temperatury i ciśnienia gotującej się wody, powstaje taka warstewka), a powyżej zbity śnieg. Efekt jest taki, że woda próbuje parować, ale nie bardzo się jej udaje. Więc energia szuka innej drogi ujścia. No i przepalamy metalowe naczynie...

Oczywiście nie ma to zastosowania w jakichś małych naczyniach... zazwyczaj. Ja testowałem na starym stalowym wiadrze pełnym zbitego śniegu (przepaliło jak diabli) a potem na aluminiowej menażce (zero efektu, wszystko ślicznie). W obu przypadkach na takim samym płomieniu. Więc trochę to zależne od wielkości pojemnika itp. Może w tym rzecz? Ogień był za mały by roztopić całą zawartość wiadra, ale wystarczający, by stopić zawartość menażki... głupi, wcześniej o tym nie pomyślałem. Ale jak to mówią - strzeżonego Dure... eee... Pan Bóg strzeże. Więc lepiej czasem na zimne dmuchać. (Hmm... w tym wypadku to chyba kiepska metafora... a może to był idiom? Kurde... znowu muszę zacząć czytać...)

Wyświetl postUżytkownik cziman dnia 25/2/2009, 20:15 napisał

Proszę

I faktycznie, woda w płytkim, płynącym, dobrze dotlenionym strumyku powinna być wolna od szkodliwych bakterii.

Zapoznałem się. Przyznaję, najwyraźniej działa... ale pogrzebałem dalej i znalazłem też to: KLIK - Wikipedia.pl - SODIS

Wyraźnie piszą, że jest to metoda przeznaczona raczej na tereny równikowe. Do tego raczej nikt z nas nie nosi przy sobie blachy falistej (chyba, ze folia NRC albo zwykła alu zdałaby tu egzamin).

Ponadto to musiałoby być naprawdę znaczne dotlenienie... takie, jak tuż za spadkiem wodospadu czy jakąś kataraktą, żeby wyrównać to zalecane '20 sekund potrząsania'. No i trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że w takim rwącym strumieniu woda co i raz jest zanieczyszczana, nawet w ciągu tych zalecanych 6h. Przez ten czas przebędzie długą drogę (więc zdąży się ponownie zanieczyścić), w strumyku nie ma lachy, folii ani niczego takiego i ogólnie... sorry, ale SODIS nie pasuje mi do strumienia :/

Co innego, że metoda sama w sobie - pod warunkiem, że NRC albo alu się sprawdzą w systemie - całkiem miła. Tylko żeby wyprodukować dzienną dawkę 3l wody, trzeba by nosić ze sobą dwie czyste, nieuszkodzone, jak najbardziej przeźroczyste plastikowe lub szklane butelki. Troszkę jak dla mnie za dużo zachodu... zostanę przy NaPo.

Aczkolwiek fajny sposób na jakieś dłuższe pobyty w jednym miejscu. Tu nie przeczę. Przetestuję to na tegorocznym obozie. Tylko najpierw, na wszelki wypadek, zaopatrzę się we wspomniany wcześniej Stoperan ;)

#33 cziman  | Napisano 26 luty 2009 - 12:11

cziman
  • Użytkownik
  • Postów: 281
  • Dołączył: 01-luty 07
  • Miasto: Gdańsk / Olsztyn
A co do jedzenia śniegu.. jak ktoś chce się pośmiać:
Jedzenie śniegu w US

Cytat który mnie powalił

Cytat

sometimes eating snow is called bad because it actually takes more energy for your body to melt the snow into usable water than the actual amount of energy you get from consuming the snow.

Nic dziwnego że Amerykanie są grubi, skoro nawet ich śnieg jest kaloryczny. :D

#34 szpargal  | Napisano 26 luty 2009 - 14:02

szpargal
  • Użytkownik
  • Postów: 366
  • Dołączył: 12-sierpień 06
  • Miasto: Warszawa
Cziman, no ale co jest śmiesznego w tym cytacie? Że na stopienie śniegu w paszczy organizm musi wydatkować więcej energii niż jest w stanie uzyskać ze spożycia tego śniegu?

Jest to fakt stwierdzony naukowo i tyle, oczywista oczywitość ;-)

#35 cziman  | Napisano 26 luty 2009 - 16:53

cziman
  • Użytkownik
  • Postów: 281
  • Dołączył: 01-luty 07
  • Miasto: Gdańsk / Olsztyn
Widzisz, nie wiem jak u Ciebie ale u mnie śnieg jest jak cola light - zero kalorii. Jest zatem oczywistą oczywistością że stopienie śniegu wymaga więcej energii niż daje woda z tego śniegu - bo chyba że jest to śnieg słodzony, energii tej jest równe zero.

#36 Rann  | Napisano 26 luty 2009 - 17:38

Rann
  • Użytkownik
  • Postów: 97
  • Dołączył: 06-styczeń 09
  • Miasto: Wrocław

Wyświetl postUżytkownik cziman dnia 26/2/2009, 16:53 napisał

Widzisz, nie wiem jak u Ciebie ale u mnie śnieg jest jak cola light - zero kalorii. Jest zatem oczywistą oczywistością że stopienie śniegu wymaga więcej energii niż daje woda z tego śniegu - bo chyba że jest to śnieg słodzony, energii tej jest równe zero.

No właśnie nie do końca...

"Woda ma pewna kaloryczność i ta kaloryczność może zastąpić kaloryczność pożywienia. Każdy dietetyk to powie - woda ma zero kalorii. No tak icon_smile.gif Czy wiec, te badania są bez sensu? Otóż nie, gdyż jest to tylko półprawdą. Woda nie podlega procesowi metabolizmu, a wiec nie jest rozkładana w naszym organizmie, na substancje prostsze (tlen i wodór), dlatego tez organizm nie może czerpać z niej energii i pod tym względem woda ma kaloryczność równa zero. Z drugiej jednak strony każde ciało podgrzane do pewnej temperatury może zostać ochłodzone przez kontakt z ciałem zimniejszym, aż ich temperatura wyrówna się. Następuje w tym procesie przekazanie energii cieplnej, a wiec pewnej ilości kalorii. Jedna szklanka wody ogrzana do temperatury 80 stopni Celsjusza przechowuje energię, która oddaje do organizmu w postaci ciepła, w ilości równej:
E = 0.25 [kg] * 1 [kcal] * (80-40) [*C] = 10 [kcal]
Ile szklanek potrzeba wypić, aby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie organizmu (energetyczne):
I = 3000[kcal]/10[kcal/szklankę] = 300 [szklanek]
Ile to litrów?
Il= 300/4 = 75 [l]
Wnioski:
Każda wypita przez nas szklanka wody dostarcza organizmowi 10 kcal. Aby pokryć dzienne dobowe zapotrzebowanie organizmu na energię, musielibyśmy wypić 75 litrów wody. Zwróćmy uwagę, ze dla herbaty z cukrem sytuacja jest inna."

Za stroną http://student.agh.e...energetyka.html

To była tylko mała dygresja, bo nie zmienia faktu, że śnieg nie ma 80'C :) W przypadku zimnego (jakby nie było) śniegu, to rzeczywiście - nie posiada on żadnych kalorii.

[Edit: zmiana szyku zdania na bardziej zrozumiały i nie robiący ze mnie idioty :)]

Użytkownik Rann edytował ten post 26 luty 2009 - 17:40


#37 cziman  | Napisano 26 luty 2009 - 18:55

cziman
  • Użytkownik
  • Postów: 281
  • Dołączył: 01-luty 07
  • Miasto: Gdańsk / Olsztyn
Za przeproszeniem: [***] kotka za pomocą młotka.

Jeżeli uważasz że organizm ludzki jest w stanie zaspokoić potrzeby energetyczne energią termalną to powodzenia, idź na pustynię i pokaż ile przytyjesz po tygodniu.

Spożywanie lub picie czegokolwiek o temperaturze przeciwnej do temperatury otoczenia (ciepłe w mróz czy zimne w upał) jedynie zmniejsza nakłady energetyczne na podtrzymanie stałej ciepłoty ciała.

Śniegu się jeść nie powinno bo zmniejsza ciepłotę ciała. Ale będąc w marszu, a zwłaszcza w marszobiegu i tak mamy wysoką nadwyżkę energetyczną. Woda nie dodaje energii, ale bez niej szybciej się męczymy, gorzej trawimy jedzenie, mamy wolniejszy metabolizm.

[Wypowiadanie się bez przeklinania przekracza Twoje możliwości?]

Użytkownik Foka edytował ten post 26 luty 2009 - 19:33


#38 Rann  | Napisano 26 luty 2009 - 19:01

Rann
  • Użytkownik
  • Postów: 97
  • Dołączył: 06-styczeń 09
  • Miasto: Wrocław
Chyba mnie nie zrozumiałeś. Daleki jestem od takiego stwierdzenia. Znalazłem tylko fragment mówiący o tym, że woda posiada pewną fizyczną kaloryczność. To była CIEKAWOSTKA.

Co nie zmienia faktu, że ta kaloryczność nie daje nam absolutnie NIC. Energia energią, ale bez przesady. Samo picie takiej ilości dziennie nie tylko wydaje się kuriozalne (śmieszne? komiczne? bezsensowne? NIEMOŻLIWE?) ale nawet gdyby komuś się udało, to jakby nie patrzeć - woda sporo z organizmu wypłukuje.

Nie twierdzę, że na kaloriach pozyskanych z wody można cokolwiek przeżyć.
Twierdzę tylko, że woda posiada pewną kaloryczność. Co nie znaczy, że w czymkolwiek przydatną.

Nie trzeba się od razu unosić, spokojnie.

#39 szpargal  | Napisano 26 luty 2009 - 21:16

szpargal
  • Użytkownik
  • Postów: 366
  • Dołączył: 12-sierpień 06
  • Miasto: Warszawa
Panowie, nie kłóćmy się bo nie warto. Cytat przytoczony przez Czimana jest dla Amerykanów, a ten naród potrzebuje dokładych instrukcji do życia.
Wiadomo, że śniegu nie żremy, topimy w kąpieli i nie upychamy na chama bo wiadro się przepali.  ;-)

#40 Rann  | Napisano 27 luty 2009 - 10:58

Rann
  • Użytkownik
  • Postów: 97
  • Dołączył: 06-styczeń 09
  • Miasto: Wrocław

Wyświetl postUżytkownik szpargal dnia 26/2/2009, 21:16 napisał

Panowie, nie kłóćmy się bo nie warto. Cytat przytoczony przez Czimana jest dla Amerykanów, a ten naród potrzebuje dokładych instrukcji do życia.
Wiadomo, że śniegu nie żremy, topimy w kąpieli i nie upychamy na chama bo wiadro się przepali.  ;-)

To ja tu się produkuje, a szpargal zawiera to wszystko w jednej złotej myśli... czuję się głupi. Wracam do szkoły  :wink: ;)